hey, I can be the answer porzadek_alfabetyczny@gazeta.pl
piątek, 15 października 2010

nokturny kazuo ishiguro

Już drugi dzień znikąd pocieszenia i wtedy niespodziewanie widzę 'Nokturny' Ishiguro i od razu wiem, że teraz własnie to muszę czytać. Nie chick-lit, nie pocieszycielskie zapachy gourmand/floral-fruity, nie sushi, nie cukier i lukier. Tylko smutek i to nie taki który trzeba leczyć i to leczyć happy endem ale taki jak w 'Niepocieszonym'. Bo ostatecznie nic takiego się nie dzieje, a ja jeszcze widzę jak pięknie układa się światło na dworze i smakują mi jabłka.

Tylko zaglądam do książki i pół godziny pózniej zauważam, że ciągle siedzę zupełnie bez sensu, niewygodnie, na chwilę, na podłodze obok łóżka. Jeden zero dla Ishiguro:)wciągnął mnie, zahipnotyzował, pozbawił możliwości obrony. Dopiero gdy czytam 'Gdyby tylko smutek mógł tak wyglądać' włączają się szepty między książkami i przypomina 'Norwegian Wood'. Słodko-gorzka, melancholijna książka-piosenka o miłości. Ćwiczenie z pisania Murakamiego ('Nigdy wcześniej nie napisałem takiej prostej historyjki i chciałem sprawdzić, czy temu podołam').Ishiguro też się bawi, ale gdy na 95 stronie niespodziewanie wybucham śmiechem, który w pustym domu brzmi lekko strasznie, wiem, że bawi się na poważnie.

Jak zwykle pachnę czymś przy czytaniu i tym razem jest to chloe edt.Piękny, tęskny, staroświecki i trochę upiorny zapach. Jak ten śmiech, który zamarł mi w gardle.

Ledwo weszłam do tej książki a już widzę jak przestawiam w niej meble.Klasyczny przypadek gdy czytelnik (prawie) uśmierca pisarza. Prawie, bo kiedy wrócę do tej książki za kilka miesięcy, Ishiguro znowu wygra ze mną, do zera. Can't wait.

środa, 13 października 2010

how fiction works james wood

'We see things through the character's eyes and language but also through the author's eyes and language.We inhabit omniscience and partiality at once. A gap opens between author and character, and the bridge - which is free indirect style itself -  between them simultaneously closes that gap and draws attention to its distance.This is merely another definition of dramatic irony :to see through a character's eyes while being encouraged to see more than the character can see'

Kto umie tak pisać? Henry James

henry james what maisie knew

Katar to czyste zło.

Nie da się tak naprawdę gotować ani jeść, bo jak tu się cieszyć jedzeniem skoro nie wiadomo jak pachnie?

Seks - jak wyżej.

Czytanie - też jak wyżej. Why? Kocham zanurzać twarz w książce co kilka stron i czuć jej zapach.

W głowie budyń, to co ulotne pozostaje niezauważone, jestem w stanie śledzić tylko to, co się 'dzieje' w książce, a to za mało.Zło!

20:37, porzadek_alfabetyczny , drobiazgi
Link Dodaj komentarz »

Norwegian Wood by Julie Pike

Myślę o Nagasawie z 'Norwegian Wood' który czytał tylko książki pisarzy, którzy przynajmniej od 30 lat nie żyją.

Czytam o McCarthy'm którego nazywają następcą Faulknera.

Czytam o 'Śniegu' Pamuka, 'politycznym thrillerze inspirowanym twórczością Dostojewskiego' i jego debiutanckiej powieści porównywanej do Buddenbrooków.

Czytam o 'Freedom' Franzena i o tym jakim to jest 'wiktoriańskim' pisarzem.

Czy najlepsze co można napisać o książce to to, że jest podobna do czegoś napisanego dawno dawno temu?

Jeśli tak, czy nie lepiej powrócić od razu do źródeł i czytać Faulknera zamiast McCarthy'ego, Manna i Dostojewskiego zamiast Pamuka, Dickensa zamiast Franzena?



 

Jonathan Franzen

'I'm already losing sleep," Franzen says, "trying to figure out how to lock myself inside a big novel again.'

http://www.time.com/time/arts/article/0,8599,2010000-1,00.html

17:15, porzadek_alfabetyczny , wypisy
Link Dodaj komentarz »

norwegian wood murakami

'Czytał mnóstwo - nie mogłem się z nim równać - lecz z zasady brał do ręki tylko te książki, których autor nie żył od ponad trzydziestu lat. Wierzył tylko takim.

- Nie o to chodzi, że nie wierzę we współczesną literaturę. Po prostu nie chcę marnować cennych chwil na czytanie rzeczy, które jeszcze nie przetrwały próby czasu. Życie jest krótkie.

- A jakich pisarzy lubisz? - spróbowałem się dowiedzieć.

- Balzaca, Dantego, Josepha Conrada, Dickensa. - Odpowiedź miał gotową.

- Nie można ich nazwać współczesnymi.

- Dlatego ich czytam. Jeżeli czytasz to samo, co inni ludzie, potrafisz myśleć tylko tak jak oni.'

16:35, porzadek_alfabetyczny , wypisy
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 23 sierpnia 2010

Jest tak: ktoś kogo lubię chce przeczytać coś co ja lubię.

Wyciągam z półki ukochaną książkę i pożyczam.

Ale mówię tak: 'Nie chcę żebyś mówił o tej książce źle, nie chcę tego wiedzieć, bo jest dla mnie tak ważna, że to tak jakbyś mnie krytykował a nie ją. Nie mów też dobrze, bo będę myślała, że mówisz tak, bo ja chcę to usłyszeć.'

I pozamiatane. Wariatka!

O ile łatwiej mówić o książkach złych...A już najłatwiej o tych, których się nie czytało:)

jak rozmawiać o książkach których się nie czytało

Jest taki plan, żeby przeczytać to, co kiedyś mi się podobało, jeszcze raz.

Możliwe rezultaty i efekty uboczne:

1. groza/zwijanie się z zażenowania, bo w niektórych ulubionych zaznaczałam sobie to co mi się wydawało odkrywcze...

2. szansa, że jednak nie zginę śmiercią jakiej obawiał się pan ze 'Zbyt głośnej samotności', bo przestanę dokładać do stosów książek zalegających w moim szalonym pokoiku

3. zachwyt 2.0

4. czytanie ze zrozumieniem, bo za pierwszym razem mi się tylko wydawało, że coś rozumiem ;)

5. więcej sushi! bo przez chwilę nie będę zostawiać całej kasy w księgarni

nabokov

'O dziwo, książki nie można przeczytać: można ją tylko przeczytać ponownie. Dobry czytelnik, czytelnik wielki, aktywny i twórczy, to czytelnik wielokrotny' (Nabokov, Strong Opinions)

 

elizabeth gilbert

 

Jedni piją, inni jedzą, a ja, kiedy mi źle, czytam głupoty, chociaż wiem jak to się kończy. Ostatnio upadłam tak nisko, że skończyło się czytaniem pani Gilbert i jej rozważań o małżeństwie ( "I że cię nie opuszczę...czyli love story"). Już w trakcie czułam się jakbym oglądała telewizję śniadaniową: nawet jak temat sensowny, to podany tak żeby było miło & miło, czyli żadna myśl nie dokończona, obowiązkowy happy end, czyste zło i szlam w mózgu.

A kończy się to tak: budzę się już we własnej osobie, przeglądam tę nieszczęsną książkę i jedyny fragment, o którym warto pomyśleć, to cytat z Baumana. Jest tak jak zawsze: głupoty są bardziej męczące od tzw książek dobrych, przy czytaniu których podobno się człowiek zmęczyć musi a może i zasnąć, i w ogóle kto ma siłę na czytanie tego;p Wychodzi na to, że ja, bo jeszcze jedna głupia książka i nie wstanę. Thank you, Mrs Gilbert! Klasyka czeka.

poniedziałek, 14 czerwca 2010

oczymmowiekiedymowieobieganiu

Jest to książka, która, jak mi się zdawało na początku, powinna trafić do działu "nie"(=książki które nie nadają się do czytania).I na końcu też mi się tak wydaje w sumie :D

Ale w środku stało się coś dziwnego.

Dawno, dawno temu, kiedy czytałam Pana Tadeusza zaczęłam nagle myśleć trzynastozgłoskowcem.

Teraz czytając tak prostą, że aż przezroczystą książkę Murakamiego zaczęlam układać sobie myśli w głowie. Swoje. Murakami nie powiedział mi niczego, czego już bym nie wiedziała, nie zyskałam dzięki niemu wglądu ani dystansu ani w ogóle niczego, czego można by oczekiwać od dobrej książki. Tylko jasność swoich myśli, które zaczęły układać się w proste zdania. Dużo bieli, marginesy na notatki, oddech.

To nawet nie użycie książki w celu spożywczym, tylko po prostu nadużycie.Groza.Or not?




Najlepsze Blogi
Porządek Alfabetyczny
Utwórz swoją wizytówkę