hey, I can be the answer porzadek_alfabetyczny@gazeta.pl
niedziela, 20 października 2013

Gdyby 'Przekleństwa niewinności' były muzyką, ktoś napisałby o nich 'moody downtempo' albo 'confessional bedroom pop' * Gdyby były perfumami, ktoś zastanawiałby się, czy cienka linia między 'intensity and suffocation' została przekroczona. 


Tymczasem 'Przekleństwa..' są po prostu doskonałą powieścią, debiutem bez jednego fałszywego czy zbędnego słowa. Chociaż pół życia temu zdecydowałam się zostać i sprawdzić, co dalej, to spodziewałam się dokładnie tego, o czym wtedy czytałam i czego słuchałam: 'Każdego z nas zabije życie, takie czy inne' a 'Dorosłość jest jak początek umierania.' Ci, którzy zostają wśród żywych w powieści Eugenidesa też to wiedzą kiedy wracają z pierwszej całonocnej imprezy: 'Zostaliśmy do rana. Kiedy wyszliśmy na pierwszy pijany świt w naszym życiu, wargi mieliśmy spuchnięte od całowania, a w ustach pulsował nam smak dziewcząt. Byliśmy już w pewnym sensie żonaci i rozwiedzeni.'


Moją ulubioną bohaterką tej książki jest pani Karafilis, która 'nigdy nie mogła zrozumieć, dlaczego w Ameryce wszyscy cały czas udają szczęśliwych.', mieszka w suterenie i czeka na śmierć, a z siostrami-samobójczyniami 'mimo różnicy wieku porozumiewa się w jakiejś ponadczasowej sferze i mamrocze do nich po grecku - nie traćcie czasu na życie.'


'Przekleństwa niewinności' są też książką o małej nieśmiertelności: 'Kiedy zbliżyła się jeszcze bardziej, zobaczyliśmy w jej oczach blask, którego od tej pory szukamy u innych kobiet.' Ktoś pomyśli o mnie, gdy usłyszy _tę_ piosenkę w supermarkecie 15 lat później. To jedyna nieśmiertelność, jaką znam i rozumiem.


* kiedyś czytelniczy reset zapewniała mi gazetka z Sephory, dziś wolę opisy ze Spotify ;)

23:07, porzadek_alfabetyczny , tak
Link Komentarze (2) »
piątek, 11 października 2013

 

Spełnione marzenia Rosjanki o umytym i trzeźwym cudzoziemcu, przaśne softporno i wyciskacz łez w jednym. 717 shades of pulp. Droga K.! Jeśli podrzucając mi tę książkę chciałaś przekarmić mnie pulpem i przywrócić literaturze pięknej, udało się. Co teraz czytamy?:).

11:59, porzadek_alfabetyczny , literatura spożywcza
Link Komentarze (3) »
środa, 09 października 2013

Niemal w tym samym czasie wspaniała i irytująca, świeża i banalna. Najlepsza, rewelacyjna, kiedy Rejmer ufa swojej intuicji, jednocześnie wymagając od siebie tego co najlepsze. Słaba i pretensjonalna, gdy autorka pozwala wtrącać się do książki 'Tomkowi z turkusowym fularem pod szyją' i zamienia wyprawę w pseudointelektualne, rekreacyjne nawiedzanie ubogich.

17:44, porzadek_alfabetyczny , a może tak a może nie
Link Dodaj komentarz »
piątek, 04 października 2013

 

Już od dawna podejrzewałam, że żadnej rzeczywistości nie ma, wystarczy na chwilę się zatrzymać i rozejrzeć. To się nie dzieje,prawda? Anna, ulubienica Karpowicza, jest podobnego zdania:'Jak uporać się z rzeczywistością, której nie ma?'. Z tą przygotowaną przez Karpowicza, mocno przypominającą naszą, pozbawioną zupełnie jakiegokolwiek znaczenia, faktycznie uporać się nie sposób. Jego bohaterowie mówią tym samym, żadnym językiem, bez przekonania zajmując się swoimi sprawami. 


Alternatywą dla tej narracji jest druga, równolegle prowadzona. Te stylizowane na biblijne rozdziały mogłyby być ratunkiem, gdyby ich narrator nie był pijakiem, a ich barokowość nie była tak groteskowa. Czy to co wzniosłe, lepsze, niezwykłe nie istnieje? Albo jest tylko pięknym kłamstwem, ładnym sposobem mówienia o brzydkim? 


To drugie i zmienione wydanie 'Cudu', pierwsze miało otwarte zakończenie. Można było wyobrazić sobie 'Bądź a klęknę', jak w pewnej piosence. Nowe zakończenie to po prostu 'Panu już dziękujemy'. Straszny brutal z tego Karpowicza. 'Wszyscy, pomyślała Anna, wyszliśmy poza siebie.' To znaczy, dokąd?

13:29, porzadek_alfabetyczny , tak
Link Komentarze (2) »
niedziela, 29 września 2013

 

Miłość to niedomknięte drzwi, słabość, brak profesjonalizmu, wreszcie pretekst by pisać o seksie. Tego dowiadujemy się z innych powieści szpiegowskich. U McEwana jest inaczej: miłość to po prostu jeszcze jedna zimna wojna, prywatna gra szpiegowska o wszystko. Czy równowaga sił to przepis na szczęście? Przekorna i lekko niepokojąca powieść z bonusem w postaci bohaterki, zachłannej i nieprofesjonalnej czytelniczki.

22:39, porzadek_alfabetyczny , tak
Link Komentarze (2) »

Rozumiem kobiety, które przez kilkanaście ostatnich lat dobrze się bawiły, zarabiając i wydając pieniądze, a teraz - już - natychmiast chcą mieć dziecko i dokonują przeglądu ostatnich niezaobrączkowanych w poszukiwaniu wad ukrytych (jednocześnie sprawdzając czy na rynku wtórnym nie pojawił się jakiś niezbyt straumatyzowany, uczący się na błędach rozwodnik). Rozumiem też mężczyzn. Ich rozrywkowe znajome zmieniły się nagle w desperatki, które z trudem udają, że interesuje je coś innego niż stały związek. Tym panom dano do ręki broń, o którą nie prosili. Wszystko to rozumiem, ale czasem chciałabym poczytać coś wesołego.

Nadgorliwe, łatwopalne i pełne bezpodstawnej nadziei/rozpaczy/nadziei/rozpaczy bohaterki literatury kobiecej naszych czasów jakoś mnie nie bawią. Czujecie tę nutkę goryczy? Słabo ukrytą desperację? Obowiązkowy i zawsze ten sam happy-end, który trzyma całą fabułę na krótkiej smyczy? Wolę poczytać o kimś, kto umie korzystać z życia. Znowu czytam mniej lub bardziej zmyślone opowiastki niefrasobliwej Belli.


22:38, porzadek_alfabetyczny , tak
Link Komentarze (1) »
środa, 18 września 2013

'Suttree' to mój dzisiejszy demotywator. 'Suttree' to mój ulubiony 'Cudowny czwartek' pozbawiony niebiańskiej otoczki, kojącej naiwności, a jednak nadal cudowny. 'Suttree' to prawie 700 stron na temat najlepszego fragmentu 'Cosmopolis' ('Bo zwątpienie wkradło się w twoje życie(...) Człowiek zaczyna myśleć, że ciekawiej jest wątpić niż działać. Wątpienie wymaga więcej odwagi.'). McCarthy zabrał mnie dalej niż Steinbeck i DeLillo. Kilka dni błąkałam się na obrzeżach własnego życia, przyglądając się mu z rozbawieniem.

12:12, porzadek_alfabetyczny , tak
Link Dodaj komentarz »

Czego to się człowiek nie dowie, czytając! Ja zorientowałam się, że jestem mięsożerna także jeśli chodzi o literaturę. Kiedy Katarzyna Maicher proponuje mi danie złożone w 80% z wrażliwości i delikatności, a w 20% z literackiego mięsa, jaką jest fabuła, czuję niedosyt. Tak, pięknie i zmysłowo opisuje dzieciństwo w zielonej dzielnicy. Tak, jej bohaterowie przypominają mi tych z książek ulubionej Rachel Cusk - 'everyone is sad, little is done'. Tak, napięcie w książce jest umiejętnie konstruowane, wręcz nieznośne, a Maicher świetnie pisze/nie-pisze o tym, co próbuje nazwać i przed czym jednocześnie próbuje się chronić, co chce zobaczyć, ale za chwilę ze strachu zamyka oczy. To swego rodzaju thriller psychologiczny, ale Maicher nie używa w nim żadnych efektów specjalnych,i dobrze. Moim zdaniem istnieje jednak niepisana umowa między czytelnikiem a autorem, i autorka obiecała mi coś, czego w książce zabrakło, a co mam nadzieję znaleźć w kolejnej jej powieści. Dlatego zamiast ocenić książkę jako 'dobrą', wolę nazwać ją 'obiecującą' i czekać na więcej. A tymczasem wybieram się na ryby z McCarthym.

12:08, porzadek_alfabetyczny , a może tak a może nie
Link Komentarze (2) »

Irytująca, pretensjonalna, nieudolnie napisana. Narrator jest tak zadowolony z siebie, że zwijałam się z literackiego zażenowania. Na początku lektury sądziłam, że to celowy zabieg, że za chwilę autor da prztyczka w nos narratorowi i porzuci tandetny styl, myślałam, że to taka gra z czytelnikiem :)) Okazało się, że nie. Ta książka to 700 stron tanich sztuczek.

12:00, porzadek_alfabetyczny , nie
Link Komentarze (5) »
wtorek, 03 września 2013

Rozumiem, czemu Rachel Cusk doprowadza ludzi do szału. Sama mam z nią podobny problem, jak Bauman z Houellebecq'iem: 'Nie zgadzam się do końca z jego poglądami, ale niełatwo mi odeprzeć jego argumenty...'.Przestałam jednak się z panią Cusk kłócić i zaznaczać w książkach fragmenty, z którymi się nie zgadzam. Postanowiłam współpracować, i wykonać bezpieczny (bo wyłącznie literkowy) eksperyment: jak jest 'po'? Czym jest tytułowy aftermath? Wymaga to niejakiego wysiłku i umysł, a może raczej serce, broni się jak może, bo tak jak Cusk, 'Chciałam żyć bieżącą chwilą, zamiast stale być wyciągają z niej i unoszona w świadomość jak na pół śpiące dziecko wyjmowane w środku nocy z ciepłego łóżka.' Jest to bolesna pobudka. Nie, dzieci wcale nie radzą sobie łatwiej z rozwodem tylko dlatego, że teraz rozwodzą się 'wszyscy'. Nie, po rozwodzie nie zaczyna się 'nowego życia', błądzi się w ruinach starego. Nie, nie można się w ten sposób niczego 'nauczyć', 'dowiedzieć o sobie', nie jest się 'mądrzejszym'. Można oczywiście znowu zagrać w tę samą grę, bardziej doskonale popełniać te same błędy, ale Cusk nie szuka szybkiego pocieszenia tylko próbuje zrozumieć, tak jak jeden z bohaterów jej wcześniejszej powieści 'dostrzegał coś poza sobą i ze sztuki uczynił ścieżkę ku temu'. 


Nie wiem, czy czytałam kiedykolwiek lepszy opis zamężnych kobiet niż ten z pierwszego rozdziału. Cusk pisze o tym, jak po rozwodzie wybrała się z córkami do kościoła, w którym śpiewała kolędy jako dziecko, młoda kobieta, a później żona i matka. Patrzy na inne rodziny, tak jak zagląda się do 'jasno oświetlonych pokoi'. 'Zaczynam zauważać, że znajdujący się tam ludzie wyglądają na zewnątrz. Widzę spoglądające ku oknu żony i matki. Sprawiają wrażenie zadowolonych z życia, szczęśliwych, spełnionych: są dobrze ubrane, atrakcyjne, mają u boku mężów i dzieci. A mimo to, formując ustami słowa kolęd, rozglądają się dokoła. Tak jakby czegoś im brakowało albo coś je zastanawiało. Doskonale pamiętam, jak to było być jedną z nich. Czasami któraś z tych kobiet obrzuca mnie wzrokiem i na chwilę nasze spojrzenia się stykają. Ale zdaje sobie sprawę, że kobieta, która przez moment patrzyła mi w oczy, wcale mnie nie widzi. Nie dlatego, że nie chce czy stara się mnie nie widzieć. Po prostu dlatego, że wewnątrz jest tak jasno, a na zewnątrz tak ciemno, że kiedy jest się w środku, nie widać, co jest za oknem, nie widać zupełnie nic.'

Rachel Cusk pisze coraz lepiej. Szkoda, że od kilku lat nie pisze wcale...

21:42, porzadek_alfabetyczny , tak
Link Dodaj komentarz »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 29


Najlepsze Blogi
Porządek Alfabetyczny
Utwórz swoją wizytówkę