hey, I can be the answer porzadek_alfabetyczny@gazeta.pl

wypisy

niedziela, 29 grudnia 2013

'Pisać o literaturze jest łatwiej niż pisać literaturę - w tym sęk. Więc ja, na ich [krytyków] miejscu, zastanowiłbym się bardzo głęboko jak wybrnąć z tej hańby, której na imię: ułatwienie. Ich przewagi są bowiem natury czysto technicznej. Głos ich rozlega się potężnie nie dlatego, aby był potężny, a tylko dlatego, że pozwolono im przemawiać przez megafon prasy. Jak wybrnąć? Odrzucić z wściekłością i dumą wszystkie sztuczne przewagi, jakie ci zapewnia twoja sytuacja. Gdyż krytyka literacka nie jest osądzaniem człowieka przez człowieka (któż dał ci to prawo?), lecz starciem dwóch osobowości na absolutnie równych prawach. Wobec czego - nie sądź. Opisuj tylko swoje reakcje. Nigdy nie pisz o autorze ani o dziele - tylko o sobie w konfrontacji z dziełem albo autorem. O sobie wolno ci pisać. Ale, pisząc o sobie, pisz tak, aby osoba twoja nabrała wagi, znaczenia i życia - aby stała się decydującym twoim argumentem. Więc pisz nie jak pseudo-naukowiec, ale jak artysta. Krytyka musi być tak natężona i wibrująca jak to, czego dotyka - w przeciwnym razie staje się tylko wypuszczaniem gazu z balona, zarzynaniem tępym nożem, rozkładem, anatomią, grobem.'

To Gombrowicz, oczywiście.

I tak właśnie chciałabym umieć pisać o książkach...

21:22, porzadek_alfabetyczny , wypisy
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 17 lutego 2013

'Rozpoczęcie od strony 110 sprawiło, że proza Hemingwaya stała się jeszcze bardziej energetyzująca niż zwykle. Bez pierwszych rozdziałów wszystkie wydarzenia były niedookreślone i wszystkie dialogi pełne niedomówień. Drugoplanowe postacie stały na równi z głównymi bohaterami i pozytywnie gromiły je bezstronnym zdrowym rozsądkiem. Nikt się nie mścił. Bohaterowie wyzwoleni spod tyranii swojej historii wydawali się orzeźwieni. Przez to nabrałam ochoty, żeby wszystkie książki Hemingwaya czytać w ten sposób.'

Amor Towles 'Dobre wychowanie'

10:57, porzadek_alfabetyczny , wypisy
Link Dodaj komentarz »
środa, 30 listopada 2011

'Mimbli nigdy nic się nie śniło, spała wtedy, kiedy miała na to ochotę, i budziła się wtedy, kiedy było warto.'

mimbla


wtorek, 16 sierpnia 2011

'Agnieszka Drotkiewicz: Myślę o pracy zawodowej i sukcesie kobiet. Na szerszą skalę w Polsce to chyba się zaczęło od tego mitycznego pokolenia 68? PRL trochę promował sukces kobiet, ale zazwyczaj w reportażu znana aktorka musiała pokazać, że ona też na co dzień obiera ziemniaki i robi pranie.

Monika Richardson:Mnie się wydaje, że to jest szersza sprawa. Chcąc nie chcąc, adaptujemy trochę wzorców anglosaskich i protestanckich, bo tam jest sukces - w Ameryce, w Wielkiej Brytanii. Przez to trochę się cofamy, dlatego że partnerskość związków w Polsce była zawsze większa niż w Wielkiej Brytanii, gdzie kobiety od początku skazane są na porażkę. "Kobieta niezależna" to jest u nich obelga. One mają strasznie, zawsze miały, a jeszcze do tego uważają, że są genetycznie, tradycyjnie brzydkie.

Uważam że w Polsce partnerstwo płci było większe przez taką matriarchalność katolicką - przez to, że kobieta rzeczywiście może i siedziała tylko w domu, ale podejmowała wszystkie kluczowe decyzje dla życia swojego i swojej rodziny, swojego męża. Czyli gdzie mieszkają, gdzie kupują, do jakiego dzwonią szambonurka. Kobiety w Polsce były zawsze kobietami totalnymi. Oczywiście etos Matki Polki nie pomagał, bo musiały być w tym wszystkim nieszczęśliwe, żeby spełnić swoje powołanie. A my teraz musimy się trochę cofnąć, musimy przejść przez etap kapitalistycznej emancypacji mężczyzn - czyli pozwolić im, mężczyznom, czegoś dokonać. Kobiety w swojej mądrości zgadzają się na to i wiedzą, co robią, bo dopiero jak ten etap zostanie zakończony sukcesem - to znaczy dopiero, jak zbudujemy w Polsce mocną i prężną klasę średnią, dopiero wtedy będziemy mogły być równe, bo nie ma skrótów w rozwoju społeczeństwa.

Agnieszka Drotkiewicz: Jest konieczność dziejowa?

Monika Richardson: Tak, musimy najpierw podbudować tych naszych facetów stłamszonych stopą Matki Polki, musimy ich wyprowadzić z ich kapci i szalików, żeby potem móc powiedzieć naszym córkom: "Jesteście równe".

Teraz jesteśmy na etapie rozwoju mężczyzn, emancypacji mężczyzn. W związku z czym kobiety cierpią. Ale nie aż tak strasznie.'

Agnieszka Drotkiewicz 'Jeszcze dzisiaj nie usiadłam'

12:22, porzadek_alfabetyczny , wypisy
Link Komentarze (2) »
środa, 03 sierpnia 2011

Best holiday reads- pisarze opowiadają o tym, co czytają na wakacjach. Mój ulubiony fragment (odpowiedź Williama Gibsona) poniżej. Całość http://www.guardian.co.uk/books/2011/jun/17/best-holiday-reads. Znalezione dzięki Chihiro (http://chihiro.blox.pl/2011/07/Ksiazki-wszedzie-ksiazki.html#ListaKomentarzy) Dziękuję!

'If that's holiday as in "utterly removed from any sense of immediate surroundings", my most memorable holiday reading is Cormac McCarthy's Blood Meridian, which I started in the cab on the way to Vancouver airport, headed for a first trip to Berlin where I was doing something, I wasn't sure what, with Samuel Delany and Wim Wenders at the Kunsthalle. I am uncertain as to the year, likely it was 1991, before the publication of All the Pretty Horses. I had recently read McCarthy's astonishing The Orchard Keeper, and on the urging of the friend who had recommended that, I began Blood Meridian. I remember nothing else, door to door, between my home in Vancouver and the hotel room in which I finished the book in Berlin. I awoke from it as from some terribly potent dream, and found myself, quite unexpectedly, in a strange city. Being Berlin, and particularly then, it was a very strange city. A few nights later, over in the east, I continued to experience intense overlays of Blood Meridian. Indeed, I think those overlays helped me better comprehend what I was seeing, and not to panic. The Judge, I knew, would understand all of this.'

10:23, porzadek_alfabetyczny , wypisy
Link Komentarze (2) »
wtorek, 24 maja 2011

david gilmour / klub filmowy

'Pewnego razu spytałem Davida Cronenberga, czy istnieją filmy, które lubi, a które jednocześnie wywołują w nim wyrzuty sumienia, bo wie, że są beznadziejne. Sam przyznałem się do swojej słabości do 'Pretty Woman' z Julią Roberts. W całym filmie nie ma ani jednego wiarygodnego momentu,ale jest on rozbrajający, jeśli chodzi o sposób opowiedzenia całej historii, jedna urocza scena przechodzi w drugą i znalazłszy się raz w jej idiotycznym uścisku, bardzo trudno jest się od niej odwrócić.

-Chrześcijańska telewizja - Cronenberg odparł bez wahania. Wspomniał coś o hipnotyzującym go, południowym ewangeliście z pucułowatą twarzą, który przemawiał do ludu.' 'Klub filmowy'/David Gilmour

Książki też bywają rozbrajające, prawda?


11:04, porzadek_alfabetyczny , wypisy
Link Komentarze (10) »
niedziela, 15 maja 2011

Mały cytat na wypadek, gdybyście na Targach Książki, albo na którymś z blogów, spotkali pisarza o tak rozdmuchanym ego, że wokół zabraknie tlenu;p

the uncommon reader / alan bennett

'Szybko doszła do wniosku, że widocznie pisarzy najlepiej jest spotykać na kartach ich książek i że są oni wytworami wyobraźni czytelnika w równej mierze, jak ich bohaterowie. Najwyraźniej żaden z nich nie pomyślał, że czytając ich utwory, wyświadcza się im uprzejmość, wszyscy sądzili raczej, że to oni, pisząc książkę, wyświadczyli uprzejmość czytelnikowi' 

Alan Bennett /  'Czytelniczka znakomita'


12:30, porzadek_alfabetyczny , wypisy
Link Komentarze (3) »
wtorek, 26 kwietnia 2011

millas / el orden alfabetico

'Usiadł na kanapie, w oczekiwaniu, że nagle,poza jego wolą, coś się wydarzy.(...) Sięgnął po angielski bez trudu, wsunął kasetę do magnetofonu i ułożył się wygodnie. Jakiś mężczyzna i kobieta rozmawiali po angielsku o błahych sprawach, bardzo wolno i wyraźnie.(...)Na taśmie był pogodny dzień, świeciło słońce i wszystko trwało w wiecznym optymizmie owej pierwszej lekcji.(...) Ogromną przyjemność sprawiało przebywanie w tym przyjaznym środowisku, w którym nie odczuwało się upływu czasu, a jedynym problemem była zgubiona zapalniczka, wnet odnaleziona pod stołem albo na stole.W pewnej chwili Julio zaniepokoił się.(...)Nic się nie stanie, próbował się pocieszyć. Ponure przypuszczenia to mój nawyk konsumpcyjny, który każe mi widzieć nieistniejące rzeczy. (...) Wyłączył magnetofon i zdjął słuchawki. Potrzebował kilku chwil, aby ochłonąć i uprzytomnić sobie, gdzie się znajduje.(...) Uświadomił sobie, że został wygnany z ziemskiego, angielskiego raju i odtąd będzie rodził w bólu i w pocie czoła zdobywał chleb.

W autobusie włożył sluchawki i włączył kasetę, przekonując się z ulgą, że w ziemskim, angielskim raju nic się nie zmieniło.(...) Mężczyzna i kobieta spędzali czas w przytulnym i ciepłym salonie, znajdując kolejne przedmioty, nieustannie sobie dziękując i wymieniając uprzejmości. Nie mógł dotąd wyobrazić sobie twarzy mężczyzny i kobiety, aż nagle zdecydował, że będą podobni do fryzjera i do matki.(...) Musi im powiedzieć o tym odkryciu, bo na pewno z radością się dowiedzą, że żyją szczęśliwi w innych językach, nawet w obrębie tak skromnego słownictwa. A może dzięki niemu.'

/Juan Jose Millas 'Porządek alfabetyczny'/

 

 

backer / american fuji

'-Mógłbym z tobą porozmawiać na pewien osobisty temat? Ale obiecaj, że nie będziesz się śmiała.(...)Chodzi o mnie. O mnie i Rao-sana.

-Kto to jest Rao?

-Tylko się nie śmiej. To postać z mojego podręcznika do japońskiego.

Rozejrzał się,żeby sprawdzić, czy nikt nie podsłuchuje.

-Zamieniam się w Rao-sana.

-Co masz na myśli?

-W rozdziale trzecim Rao-san kupuje skórzaną torbę. W tym samym tygodniu zerwał mi się pasek od plecaka i musiałem kupić nowy.To przypadek, prawda? Ale w następnym tygodniu (...) mówi to, co ja mówiłem. Nie żartuję.(...) Boję się zajrzeć do książki i przeczytać, co się wydarzy Rao-sanowi i mnie.(...)Pod koniec tygodnia jadę do Kioto.(...) Zerknij na rozdział dwunasty.

Przerzucała strony, aż znalazła tę, co trzeba.

- Rao-san jedzie do Kioto.

-Wiedziałem! Wiedziałem! Nie mów mi, co się wydarzy. Stanie się coś złego?

(...)

-Nigdy nie dzieje mu się nic złego.Jestem pewna, że dasz sobie radę.'

/Sara Backer 'American Fuji'/

Tagi: Japonia
13:53, porzadek_alfabetyczny , wypisy
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 27 marca 2011

...którzy chętnie pofantazjowaliby sobie na temat ratowania młodych mniszek w obłędzie'

Matka Joanna od Aniołów

W piątkowej Wyborczej Sylwia Chutnik rozprawia się z 'Matką Joanną od Aniołów' Kawalerowicza. Och, jak mi się marzy taka akcja nt klasyków literatury... tam by też się przydały małe porządki. Btw porządków, małe cut&paste z pani Chutnik. Jak ja ją lubię!

'A Polska Matka, wiadomo, nie umiera ot tak sobie, tylko wstępuje do nieba. Normalnie bez biletu, na cwaniaka, siada na odkurzacz okrakiem i pędzi na samą górę. tam przybija piątkę z Maryją i leci zmywać naczynia po ostatniej wieczerzy. A jeszcze gdera pod nosem:"No cholery jedne, co oni tu nawyprawiali, barłóg taki zostawić na stole, przecież to jak dzicz jakaś, wszystko wylane, okruchy na ziemi, szmatą po łbie zdzielić, toby zaczęli szanować pracę cudzą. Najłatwiej to sobie łazić wte i nazad, głosić jakieś kocopały, a posprzątać to już nie łaska, mesjasze zasrane"' ('Kieszonkowy atlas kobiet')

sylwia chutnik / endo


22:10, porzadek_alfabetyczny , wypisy
Link Komentarze (14) »
 
1 , 2 , 3 , 4
| < Lipiec 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31            


Najlepsze Blogi
Porządek Alfabetyczny
Utwórz swoją wizytówkę