hey, I can be the answer porzadek_alfabetyczny@gazeta.pl

lekcje czytania

poniedziałek, 05 grudnia 2011

Bookfa zapytała ostatnio Theorina, czy nie mógłby pisać szybciej(http://bookfa.blox.pl/2011/11/Johan-Theorin-ten-sam-ale-inny.html). Poganiany przez niecierpliwych czytelników odpowiedział, że książkę, którą on pisze rok, oni czytają w dwa wieczory. Książki pisane latami czytamy kilka dni a potem piszemy o nich w pół godziny.

Wszystko to jakieś niewspółmierne.

Chyba właśnie udało mi się poświęcić książce tyle czasu, ile (jak sobie wyobrażam) autorka potrzebowała, żeby ją napisać. Kilkanaście razy przeczytałam 'Dolinę Muminków w listopadzie', prawie co roku, jesienią, zawsze z przyjemnością. I wyobraźcie sobie, że i tym razem znalazłam w niej coś nowego. Czy z moim czytaniem jest aż tak źle? A może czytanie jest trudniejsze niż myślałam?

Można powiedzieć, że pozostałych iluś tysięcy książek, które jak sądziłam 'przeczytałam', właściwie nie znam.

http://lubimyczytac.pl/ksiazka/101144/rzeznia-numer-piec

Dość ryzykowna powtórka z czegoś, co w liceum oceniałam jako arcydzieło. Skąd pomysł? Czytałam 'Portret Marcina Blaskowitza'(ach, ten Fuks!) i na hasło 'Drezno' zareagowałam jak większość z mojego rocznika: 'Rzeźnia numer pięć'.

To, co w liceum było wyzwoleniem od dzielenia włosa na czworo i  nadwrażliwości, tak potrzebną lekcją dystansu i ironii, teraz wydaje mi się tanią mądrością.

Hrabal czytany zaraz po książce Vonneguta ma przynajmniej jeden wymiar więcej.

Też rzeźnia, ale i bal rzeźników. 'Łagodna, melancholijna apokalipsa.'

'Nie spodziewałam się nigdy, że ludzie zdolni są jeszcze świętować niedzielę...'. W świecie Hrabala jest miejsce dla wszystkich, dla blondynki w łososiowych majtkach i dla stryja Pepina. To świat, w którym bierze się udział, a nie obserwuje go z bezpiecznego dystansu. 'Wciąż o sobie myślę, że jestem pisarzem, że mimo wszystko napiszę kiedyś książkę, (...)zaledwie jedną książkę, w której będzie nie tylko świadectwo naocznego świadka, ale także tryskająca z faktów poezja...'


http://lubimyczytac.pl/ksiazka/121343/wesela-w-domu

sobota, 25 czerwca 2011

ian mcewan / solar

Start: ostre hamowanie,prawie spadłam z roweru, kiedy na wystawie ulubionej księgani zobaczyłam nowego McEwana.

The first houndred pages are the hardest: myślę, że autor skutecznie zniechęcił mniej cierpliwych/mniej sentymentalnych zawodników.

Gdyby to nie była jego książka, po 15 minuach wystawiłabym ją na allegro. Widać, że autor solidnie przygotował się do jej napisania. Widać, i w dobrym (sporo się z niej dowiedziałam) i złym znaczeniu. Są chwile, gdy pozwala sobie na niepasujące do tekstu rozważania, dygresje, książka się rozłazi, a dialogi brzmią fałszywie, bo bohaterowie odzywają się po to, by streścić to, o czym czytał McEwan przygotowując się do pisania książki. Koszmar! Początek pozbawiony jest zupełnie energii, celu, jak bohater książki, który też jeszcze nie wie co, ale wie że coś musi zrobić, żeby wrócić do życia. Czy ten początek celowo jest napisany w ten sposób?

Strona 93: humor jak z durnowatych amerykańskich komedii. Zrobiłam przerwę, by poczytać coś innego.

A potem niespodziewanie, wciągnęło mnie. Strony 176-183 przypomniały mi,za co lubię McEwana. Dalej w książce, scena opisana w tym fragmencie zostaje wykorzystana kilkakrotnie, na różne sposoby. Pięknie to jest zrobione.

Skończyłam czytać wczoraj i dziś doszłam do wniosku, że to w sumie ciekawa książka. Problem tkwi we mnie, w zmianie. 'Ukojenie', które czytałam dwa razy,ten nienazwany niepokój; 'Betonowy ogród'- rewelacja; 'Amsterdam' wgląd w męskie gry i paranoje. Tak, ale może ja już po prostu nie umiem, albo nawet nie potrzebuję tak czytać. Nie ma się co obrażać, panno porządek. Powtarzaj sobie po prostu, że McEwan NIE jest twoim przyjacielem, który cię zawiódł. To tylko książka.

Ale jednak osobę, która wymyśliła, żeby na okładce napisać:'AUTENTYCZNIE ZABAWNA CZARNA KOMEDIA', powinno się jakoś ukarać. Może jej coś zaśpiewam, to naprawdę boli.



Tagi: Ian McEwan
12:21, porzadek_alfabetyczny , lekcje czytania
Link Komentarze (8) »
niedziela, 12 czerwca 2011

W Wysokich Obcasach z 11 czerwca 'pisarki opowiadają o książkach, które zmieniły ich życie'. Skąd my to znamy? :)

Chutnik o podpałce,literaturze jako bezpośredniej przyczynie działania - ciekawe; Rejmer, dla której dobra literatura to literatura kalecząca - już wyrosłam; Bargielska jak dla mnie trochę zbyt egzaltowana, nie przyswajam; Bator, maksymalnie świadoma tego, kim jest, co robi - jak dobrze spotkać kogoś dorosłego, a nie tylko udającego, że jest dorosły; Kalicińska, która staje w obronie literatury dotulającej- nieprzekonująca. 'Są krytyczki, które nie wierzą w dobre światy. My, Szwaja, Gilbert, Montgomery, wolimy być optymistkami.' Niestety, takie właśnie zdanie kończy cały artykuł. A może te 'krytyczki' wierzą po prostu w dobre książki, w to, że z nich można czerpać coś lepszego niż tani optymizm? Daleka jestem od biczowania się książkami w stylu pani Rejmer, ale lubię, jak jątrzą:) Ech.

Ciekawa jestem tego kwartalnika 'Książki. Magazyn do czytania.'14 czerwca pierwszy numer.


23:42, porzadek_alfabetyczny , lekcje czytania
Link Komentarze (3) »
czwartek, 31 marca 2011

Skoro zen jest sztuką kontemplacji pustki, to czytelniczy zen to gazetki produkowane przez perfumerie.

Wyjmuję ze skrzynki na listy i czytam w drodze do drzwi (18 kroków). Tak - czytam. Wiem, że one są do oglądania, chcenia-czegoś-co-jest-nam-niepotrzebne, do wyrzucenia, ale ja lubię sobie poczytać.

Wyszczuplający żel pod prysznic? Antystarzeniowa pianka do mycia twarzy z dekoderem melaniny? Tak jawne, że aż zabawne kłamstwo.Ale mój ulubiony dział to opisy trendów w makijażu: 'Guerlain świętuje sezon odnowy poprzez wyśnienie czarującej i wesołej nimfy' 'na wiosnę kobieta YSL skłania się do libertynizmu i egzaltacji uczuć''nowa pomadka od Chanel ubiera pożądania'.

To nawet nie kłamstwo, bo to przecież absolutnie _nic_ nie znaczy.

Doceniam pisarzy, którzy potrafią napisać lekką & łatwą powieść, to wbrew pozorom trudna i ciężka praca. Ale napisać kilkanaście stron starannie pozbawionych jakiegokolwiek znaczenia to dopiero jest wyzwanie.

18 kroków i reset:)



22:04, porzadek_alfabetyczny , lekcje czytania
Link Komentarze (4) »
czwartek, 03 marca 2011

Mała fiolka z Chanel Chance eau tendre okazała się bombą z opóźnionym zapłonem. Miała mi uruchomić niewinność na czas czytania 'Kłamczuchy', a zamiast tego uderzyła znienacka w środę po południu, kiedy to niespodziewanie dla siebie samej kupiłam książkę spoza listy, spoza planów, zupełnie od czapy. Nie żebym miała jakiś czytelniczy megaplan, ale książki które czytam wiążą się ze sobą, jest w tej liście jakaś ciągłość, przyczyna i skutek.

Po prostu kupiłam książkę po pobieżnym przejrzeniu w księgarni i zaczęłam ją czytać nie spodziewając się niczego. Żadnego skalpela i przyglądania się jak to jest wymyślone. Żadnego wzdychania 'to już było'. Żadnych szeptów między książkami,no bo skąd szepty, skoro jest tylko ta jedna. Bardzo dziwne uczucie. To tak się czyta jak się nie czyta? Muszę czym prędzej odstawić to chanel;)


david nicholls / jeden dzień

sobota, 26 lutego 2011

Wynalazłam na blogu impressje http://impressje.blogspot.com/2011/02/opowiesc-sie-rozpoczyna-szkice-o.html książkę Oza 'Opowieść się rozpoczyna'.

Ktoś ją właśnie oddał do biblioteki, więc szczęśliwa zabrałam do domu, po to żeby, jak się okazuje,już po kilkunastu stronach dostać porządnie po czytelniczym ego.

Czytałam kiedyś 'Effi Briest'...może inaczej... _nie_czytałam kiedyś 'Effi Briest' i zanim wybrałam się po 'Opowieść się rozpoczyna' znowu zaczęłam ją nie-czytać. No bo jak inaczej nazwać ślizg po pierwszych akapitach i to 'ok, tak się kiedyś pisało, to bez większego znaczenia jest, dalej'. Ech. Próbuję się teraz przekonać, że czytanie to coś, czego można się nauczyć, a nie jakiś poziom wrażliwości na tekst, który albo się ma, albo nie. Na razie słabo mi idzie.


Amos Oz / Opowieść się rozpoczyna

10:44, porzadek_alfabetyczny , lekcje czytania
Link Komentarze (3) »
piątek, 04 lutego 2011

ma jian / wytwórca makaronu

Im bardziej myślę o 'Wytwórcy makaronu', tym bardziej widzę, jak niewiele z niej pamiętam. Im bardziej Puchatek zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było.But why? Przecież to dobra książka, podobała mi się, rozumiałam co się w niej działo...chyba;) Może nie rozumiałam _dlaczego_, a rzeczy niezrozumiałych nie sposób zapamiętać. Może 244 chwile na drugim końcu świata to po prostu za mało, żeby cokolwiek ogarnąć.

poniedziałek, 31 stycznia 2011

Filtr pierwszy: niefrasobliwość i optymizm instant, nietrwały, może kilkugodzinny, ale dobry na start. Candace Bushnell.

Filtr drugi: obsesja na punkcie detali, czasochłonna. Możliwe rezultaty: włos podzielony na czworo/ piękno w czystej postaci. Stosować ostrożnie. Javier Marias/ 'Serce tak białe'

Filtr trzeci: emocje, emocje, emocje. Zero zainteresowania światem pozasercowym. Stosować rzadko i koniecznie przeczytać coś sensownego zaraz po. Emily Giffin.

Filtr czwarty. Delikatne przesunięcie rzeczywistości.Niby real, ale coś się tu nie zgadza. Kazuo Ishiguro/ 'Nokturny'

Filtr piąty. Ćwiczenia z wątpienia;) Vargas Llosa/ 'Rozmowa w katedrze'

Filtr szósty. Myślenie równoległe. Gładki i przejrzysty styl autora i duże marginesy na nasze myśli. Murakami / wszystkie książki poza 'Kroniką ptaka nakręcacza', która jest naprawdę dobra i której nie powinno się używać jako białego szumu dla swoich rozmyślań.

Filtr siódmy.If you think you're living in the past, you're right. William Gibson / Neuromancer

środa, 26 stycznia 2011

Po wczorajszych przygodach z panem Rosero,zabrałam się czym prędzej za następną książkę. Tak to zwykle bywa, gdy po książce zostaje jakiś nie do końca fajny aftertaste.

'Dżinn wyjął z kolejnej kieszonki w kamizelce złoty kubeczek.

- Może nabrać nim wody z jednej jedynej, a więc czystej Strugi Opowieści...i poczęstować zgnębionego młodzieńca, żeby czar opowiedzianej historii podniósł biedaka na duchu.'


rushdie / harun i morze opowieści


Trafiła mi się książka prosta i w tej prostocie piękna, pisana i czytana dla tej radości, jaką jest opowiadanie i słuchanie baśni.

Wybrana nie ze względu na autora, ale na tłumacza. Od kiedy przeczytałam 'Wszystko jest iluminacją' książkę nieprzetłumaczalną a jednak przetłumaczoną, i to jak!, ruszyłam śladami Michała Kłobukowskiego.

Dwa kliki w mojej bibliotece (kiedy tam jestem, to wiem po co płacę podatki;)) i znalazłam listę przetłumaczonych przez niego książek. Bezbłędnie wybiera wyjątkowe książki i pięknie je tłumaczy.


 
1 , 2 , 3


Najlepsze Blogi
Porządek Alfabetyczny
Utwórz swoją wizytówkę